Oczyszczalnie ścieków nad jeziorem – polemika

Ponieważ przez wiele lat zajmowałem się badaniem pro­cesu eutrofizacji jezior, a także stosowałem na swojej pose­sji system szamba (trzy komory) z wpływem do drenu, pra­gnę podzielić się swoimi obserwacjami:

1.  Zastosowanie na bezpośredniej zlewni jeziora (odle­głość 50 m) systemu szambo i drenaż jest absolutnie niedopusz­czalne. Dzisiaj linia brzegowa jezior jest położona znacznie niżej niż w ubiegłych stuleciach – od powstania do czasów współczesnych jeziora zmniejszają się. Rezultatem tego jest obecność pokładów nieprzepuszczalnych iłów jeziornych (Gyttja) wokół jeziora. Fakt ten powoduje spływy wody w kierunku jeziora. Powyższe zjawisko można obserwować w strefie pobrzeża jeziornego i litoralu.

2. Kryteria stosowane obecnie w ochronie wód przed ście­kami są niesłychanie liberalne. Na przykład dla fosforu zakła­da się poziom 1 mg na litr jako koncentrację bezpieczną dla wód powierzchniowych (norma na rok 2000). Dla jezior po­wyższa norma jest co najmniej dziesięciokrotnie przekroczo­na w stosunku do poziomu określonego przez liminologów ja­ko: „ładunek krytyczny” (Vollenweider, raport OECD).

3.  Stosowanie takich systemów, jak wspomniany w liście Sotralenz (trójkomorowe szambo i drenaż) jest wskazane na terenach odległych od wód powierzchniowych oraz tam, gdzie lokalne warunki glebowe zapewniają „doczyszczenie” ścieków bez ryzyka zatrucia wód gruntowych. Systemy po­wyższe niewątpliwie są dobrym rozwiązaniem dla budownic­twa rozproszonego, gdzie koszty kanalizacji bywają astro­nomicznie wysokie.

4. Szambo produkcji Sotralentz jest zdecydowanie lepsze aniżeli stosowane dotychczas zbiorniki betonowe. Jest god­ne polecenia, bowiem zbiorniki są szczelne, wytrzymałe i es­tetyczne. Należy jednak pamiętać, że brak procesu rozkła­du tlenowego powoduje, że mimo wielu zalet, jest to nadal szambo, a nie oczyszczalnia ścieków.

Drenaż nie jest niebezpieczny

Ukazał się artykuł Macieja Grzy­bowskiego „Jak oczyścić ścieki z działki nad jeziorem”, bę­dący odpowiedzią na list dotyczący indywidualnego, przy­domowego oczyszczania ścieków. Tymi problemami zajmuję się od kilku lat, jestem bowiem członkiem Sekcji Ekologicz­nej Stowarzyszenia Obywatelskiego Ziemi Dzierżoniowskiej. Dlatego czuję się zobowiązany do polemiki z autorem wspomnianego artykułu. Ubolewam, że to wspaniałe pismo prezentuje opinie, moim zdaniem mylne, które mogą zacząć powszechnie funkcjonować ze względu na autorytet „Mura­tora”. Utrudnia to proces powszechnego zastosowanie asenizacji indywidualnej.

Aspekty prawno-administracyjne dotyczące zastosowa­nia indywidualnej oczyszczalnia są skomplikowane, gdyż brakuje jednolitej interpretacji przepisów w tej dziedzinie. Treść listu nie wystarcza, by udzielić rzetelnych odpowiedzi na wszystkie pytania. Przypuszczam, że skoro posesja nie mo­że być w stosownym czasie podłączona do kanalizacji publicz­nej, zakończonej oczyszczalnią ścieków – właściciel słusznie zwrócił się do gminy o formalne wpisanie do planu zagospo­darowania przestrzennego na podstawie paragrafu 26 usta­wy 2 Rozporządzenia ministra gospodarki przestrzennej i budownictwa w sprawie warunków technicznych, jakim po­winny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Nie rozumiem autora artykułu, który stwierdza, że ewentualny brak zgo­dy gminy jest w pełni uzasadniony.

Dlatego, że:

1) aspekty środowiskowe planu są opiniowane przez in­stytucje fachowe; nie powinni rozstrzygać ich niekompetent­ni w tej dziedzinie radni miejscowej gminy,

2) brakuje polskich unormowań dotyczących odległości drenażu od wód powierzchniowych,

3) nie do końca prawdziwe jest twierdzenie autora, że sys­temy glebowego oczyszczania drenażowego nie eliminują związków biogennych – jest bowiem odwrotnie,

4) gdyby się kierować wymaganiami krajów szczycących się najlepszymi osiągnięciami w ochronie jakości wód – usy­tuowanie drenżu w sytuacji opisanej przez Czytelnika powin­no być zaakceptowane.

Najbardziej bolesne jest to, że znając nasze realia – wła­ściciele działek wybudują domy ze „szczelnymi” zbiornika­mi (zaakceptowanymi, a właściwie narzuconymi przez „pro­ekologiczną” gminę). Zawartość tych zbiorników, nawet jeśli są uczciwie eksploatowane, trafia z reguły do środowi­ska bez należytego oczyszczenia.

Brak zadowalającego postępu w stosowaniu przydomo­wego oczyszczania ścieków ma złożone przyczyny. Najważ­niejsze to: niewiedza, chaos w interpretacji przepisów, opór projektantów forujących ze względów materialnych gigantycz­ne inwestycje, a także uciążliwe procedury administracyjne.

Powszechne zastosowanie systemów przydomowego in­dywidualnego oczyszczania ścieków ma duże znaczenie dla zracjonalizowania wydatków publicznych i dla czystości środowiska.

Nieekologiczny drenaż

Z niemałym zdziwieniem przeczytałem w „Muratorze” 11/95, w listach do redakcji, publikację pana Rosena z firmy Sotralentz, zalecającą stosowanie tylko drenaży rozsączających w pobliżu jezior. Przedtem z dużym zainteresowa­niem przeczytałem w „Muratorze” 9/95 w rubryce „Czytel­nicy pytają” artykuł na temat oczyszczania ścieków bytowo- gospodarczych z indywidualnych posesji zlikalizowanych w rejonie jezior.

Świadomość konieczności oczyszczania ścieków jest wśród Polaków coraz większa. Niestety nie wszyscy są specjalista­mi w tej dziedzinie, stąd tak wiele pytań i wątpliwości nie tylko wśród użytkowników, ale i władz decyzyjnych.

Z pytania Czytelnika wynika, że poza zainteresowanym właścicielem posesji, w podobnej sytuacji jest około 20-30 ro­dzin, co powoduje, że sprawa ma zasięg znacznie szerszy. Ze względu na położenie działek budowlanych w sąsiedz­twie jeziora, Rada Gminy Komorniki podjęła w 1994 r. uchwałę o budowie zbiorczej sieci kanalizacyjnej we wsi Chorzęcice, traktując to rozwiązanie jako docelowe. Biorąc pod uwagę uwarunkowania terenowe i lokalizacyjne powyższych posesji, decyzję tę należy ocenić jako poprawną z punktu widzenia merytorycznego. Wzajemne oddziaływanie terenu i jeziora w zakresie stosunków wodno-gruntowych, wysoki i nieustabilizowany poziom wód gruntowych powinny deter­minować wybór systemów kanalizacji, tj. sieci kanałów i ro­dzaju oczyszczalni ścieków. Spośród znanych i stosowanych rodzajów sieci kanalizacyjnej priorytet należałoby przyznać kanalizacji ciśnieniowej lub podciśnieniowej, ze względu na płytkie posadowienie przewodów kanalizacyjnych około 1,1 -1,3 m od powierzchni terenu. Przemawia też za tym sys­temem (w opisanych uwarunkowaniach terenowych), szczel­ność sieci oraz minimalne zagrożenie dla środowiska. Wybór kanalizacji powinna poprzedzać wszechstronna analiza wa­runków gruntowo-wodnych i wysokościowych oraz istnie­jącej i planowanej zabudowy omawianego obszaru.

Niezbędnym elementem zbiorczego systemu kanalizacyj­nego jest zbiorcza oczyszczalnia ścieków, którą należy wy­brać na etapie projektowania systemu kanalizacji.

Należy jednak zwrócić szczególną uwagę na obowiązek ochrony zasobów jeziora i niedopuszczenie do ich eutrofizacji. W tym zakresie przepisy prawne w naszym kraju są dość ostre i wyraźnie precyzują warunki, jakie muszą spełniać ścieki odprowadzane do wód powierzchniowych, a w tym do wód stojących (jeziora, zbiorniki itp). Uwzględnia się przy tym różny ładunek związków biogennych azotu, fosforu i pota­su, który może być wraz z oczyszczonymi ściekami wprowa­dzony do jeziora.

W odpowiedzi na list Czytelnika z „Muratora” (9/95) wspomniano przykładowo o jednym z możliwych rodzajów mechaniczno-biologicznych oczyszczalni ścieków w posta­ci złoża biologicznego wykonanego z tworzywa sztucznego realizującego dwustopniowe oczyszczanie ścieków. Pragnę jednak podkreślić, że ze względu na wymagania wód – od­biornika ścieków – propozycja ta może okazać się niewy­starczająca. Traktuję ją bardziej jako sposób podejścia do roz­wiązywania problemu oczyszczania ścieków, aniżeli wskazanie konkretnego rozwiązania. W zaistniałej sytuacji możliwe jest zastosowanie wielu różnych oczyszczalni ze zło­żami biologicznymi lub z komorami niskoobciążonego osa­du czynnego. W kraju znanych jest kilkadziesiąt tego rodza­ju gotowych rozwiązań; urządzenia do nich produkuje się me­todą uprzemysłowioną.

Zastosowanie znaleźć mogą rozwiązania indywidualne, re­alizujące technologie oczyszczania ścieków, np. stawy ście­kowe, złoża biologiczne, torfowe itp. Jednkże, ze względu na ochornę wód tego jeziora, prawdopodobnie konieczne będzie zastosowanie trzeciego stopnia oczyszczania ścieków ukie­runkowanego na dalszą eliminację związków fosforu i azo­tu. Również i w tym wypadku wyboru oczyszczalni należy dokonać na podstawie analizy techniczno-ekonomicznej proponowanych rozwiązań. Lokalizacja budynku mieszkal­nego i urządzeń sanitarnych na działce budowalnej wcale nie jest prostym zadaniem i wymaga od inwestora solidne­go przemyślenia. Z regulacji formalno-prawnych wynika, że w zależności od sposobu zaopatrzenia w wodę tj. ze stud­ni indywidualnej i jej lokalizacji na działce czy też z wodocią­gu zbiorowego, lokalizacja jednostkowych urządzeń kana­lizacyjnych do odprowadzania, gromadzenia i oczyszczania ścieków może być zróżnicowana, w zależności od sposobu unieszkodliwiania ścieków. Zatem wyboru rodzaju urzą­dzeń do oczyszczania ścieków na terenie posesji należy do­konywać po uprzedniej analizie warunków terenowych, a w tym – dyspozycyjnej powierzchni i jej kształtu, usytuowa­nia dróg, lokalizacji działek najbliższych sąsiadów, warun­ków gruntowo-wodnych itp.

W omawianym wypadku, dokonując wyboru, należy wziąć pod uwagę wymagania prawne oraz charakterystykę warun­ków gruntowo-wodnych oraz przewidywaną ilość ścieków.

I tak, można tu wskazać, że:

-   rozwiązań polegających na mechanicznym (wstępnym) oczyszczaniu ścieków w osadniku gnilnym przepływowym dwu- lub wielokomorowym nie można zaliczyć do biolo­gicznych oczyszczalni ścieków,

-   ścieki mechanicznie oczyszczone, wprowadzone do śro­dowiska gruntowego przez drenaże rozsączające i studnie chłonne, również nie mogą być traktowane jak ścieki z oczyszczalni biologicznych. Dodać przy tym trzeba, że za­stosowanie wymienionych rozwiązań na działce wymaga, oprócz spełnienia warunków lokalizacyjnych, również za­chowania odległości minimum 1,5 m od posadowienia dre­nażu rozsączającego lub studni chłonnej w stosunku do ustabilizowanego poziomu wody gruntowej. Zatem w wa­runkach terenowych p. B. Bądkowskiego należy ustalić wa­hania poziomu wody gruntowej na działce w charaktery­stycznych porach roku, bowiem wahania te mogą być bardzo znaczne w zależności od wahania poziomu wody w jeziorze, opadów atmosferycznych i roztopionych śniegów, bądź po­ry suchej, w tym okresie wegetacji.

Stąd też wydaje się, że odpowiedź Macieja Grzybowskie­go, odnosząca się z rezerwą do celowości stosowania w opi­sanych warunkach drenażu rozsączającego – rozwiązania jednej z firm zachodnich – nie tyle odnosi się do tego konkret­nego rozwiązania, ale do sposobu oczyszczania ścieków przy zastosowaniu drenażu rozsączającego. Cechą tego rozwiąza­nia jest wprowadzanie do środowiska gruntowego dość znacznego ładunku zanieczyszczeń zawartych w ściekach zaledwie mechanicznie oczyszczonych.

Nie oznacza to, że w określonych warunkach terenowych i gruntowo-wodnych powyższe rozwiązania nie mogą być sto­sowane. Jednakże przy nieznanej złożowości zalegania wo­dy gruntowej w terenie położonym obok jeziora, przy waha­niu tego poziomu, może stać się tak, że wymagana różnica wysokości 1,5 m wody i przewodów rozsączających nie bę­dzie mogła być spełniona. Zatem ostrożność wyrażona w od­powiedzi redakcji w tym zakresie znajduje uzasadnienie.

Również propozycję zastosowania w tych warunkach gruntowo-korzeniowych oczyszczalni ścieków z wierzbą falix virminalis bądź trzcinowych uważam za godną polecenia. Są to rozwiązania wyraźnie proekologiczne, stwarzające bar­dzo małe zagrożenie dla środowiska. Warto dodać, że poza wysoką skutecznością oczyszczania, rozwiązania te realizu­ją trzy podstawowe stopnie oczyszczania: mechaniczne, bio­logiczne, a także przyczyniają się do redukcji związków bio­gennych oraz mikro- i makroskładników miedzy innymi przez ich wbudowanie w masę zieloną tych roślin. Na uwa­gę zasługuje również proces ewapotranspiracji, polegający na wyparowaniu nadmiaru wody pobieranej przez system ko­rzeniowy roślin ze ścieków i wydalany przez ich system szpar­kowy (oddechowy). Wartość tej ewapotranspiracji w sezo­nie wegatytywnym szacuje sie na poziomie 4-10 mm/d, średnio około 5-6 mm/d. Oznacza to, że z powierzchni filtra gruntowo-korzeniowej oczyszczalni, np. dla przeciętnego domu jednorodzinnego dla 6 osób o powierzchni 60 m2, może wy­parować 500-600 dmVd wody. Zatem propozycję stosowania tych rozwiązań w pełni popieram.

Chrońmy jeziora

Czysta woda w naturalnym środowisku to już rzadkość, dlatego z zadowoleniem przeczytaliśmy artykuł na temat sposobu oczyszczania ścieków w rejonie jezior („Murator” 9/95). Rejon jezior w Polsce – unikat w skali europejskiej – powinien być szczególnie chroniony. Liczba firm oferują­cych przydomowe oczyszczalnie składające się ze zbiornika i drenażu rozsączającego jest bardzo duża. Ten sposób nie za­wsze jest wystarczający – w pełni się z tym zgadzam. Moim zdaniem potrzebny jest artykuł omawiający różne sposoby oczyszczania ścieków, który pomoże władzom gminnym właściwie oceniać proponowane rozwiązania.

Wyjaśnienie autora

Ocena oferowanych przez firmę Sotralentz systemów do oczyszczania ścieków nie była tematem mojej odpowiedzi, do­bra jakość produkowanych przez tę firmę zbiorników – nie tylko do gromadzenia ścieków – jest bowiem powszechnie znana. Odpowiedź na list Czytelnika potraktowałem jako okazję do poruszenia znacznie poważniejszej i szerszej kwe­stii niż to – czy i jaka firma ma się zająć oczyszczaniem ście­ków z tej konkretnej posesji.

Postępująca zabudowa brzegów jezior, i to nie tylko wsku­tek rozwoju indywidualnego budownictwa rekreacyjnego (w opisanym wypadku chodzi o działki budowlane, a nie pod domy letniskowe), stwarza poważne zagrożenie dla akwenów znajdujących się na terenach, gdzie brakuje spój­nych decyzji w zakresie ochrony środowiska.

W swojej odpowiedzi wskazałem na to, że w rejonach szczególnie chronionych, jakimi są obrzeża jezior, optymal­nym rozwiązaniem jest zbudowanie zbiorczej oczyszczalni z kanalizacją ciśnieniową lub podciśnieniową. Tylko w ten sposób można bowiem wyeliminować niebezpieczeństwo przypadkowego dostawania się ścieków do wód podziemnych (o takiej pewności nie ma mowy, gdy stosuje się systemy ka­nalizacji grawitacyjnej).

Rejon jezior charakteryzuje się nieustabilizowanym pozio­mem wody gruntowej, która w zależności od pór roku i roz­miarów zlewni podlega różnym wahaniom (szczególnie du­żym w okresach przejściowych). Może wówczas dochodzić do niebezpiecznego podnoszenia się poziomu wody grun­towej do wysokości, w której wprowadzone do gruntu zanie­czyszczenia przedostaną się do wody. Z tych właśnie przy­czyn drenaż może stwarzać niebezpieczeństwo dla jeziora, zwłaszcza gdy zastosowano go przy intensywnej zabudowie całorocznej.

Jeśli nie można zastosować zbiorczego systemu oczyszcza­nia, optymalnym rozwiązaniem wśród metod naturalnych jest filtr gruntowo-roślinny z warstwą izolującą go od naturalne­go środowiska glebowego, którą może być na przykład fo­lia. Zarówno zanieczyszczenia, jak i woda gromadzone są w filtrze – bez kontaktu z wodą gruntową. Stosując odpowied­nie wypełnienia pod nasadzenia roślinne, można skutecznie wyeliminować niebezpieczne dla akwenu biogeny. Dodatko­wo w okresie letnim takie biotopy – dzięki ewapotranspira­cji i parowaniu – odprowadzają do atmosfery duże ilości pa­ry wodnej, a więc odpływ oczyszczonych ścieków do środowiska zewnętrznego równa się prawie zeru.

Strefa ochronna szerokości 50 m zabezpiecza jeziora przed tym, co dzieje się na jej powierzchni. Jeśli wprowadza się ścieki z osadnika do gruntu, musi być zachowana minimum 1,5-metrowa odległość drenów od poziomu wody gruntowej, który w takich rejonach ulega dużym wahaniom. Należy również pamiętać o zachowaniu ustawowej odległości 70 m od studni przy wprowadzaniu ścieków do gruntu: są to bowiem ścieki nie oczyszczone biologicznie. W procesach beztlenowego rozkładu w osadnikach gnilnych biologiczne oczyszczanie następuje dopiero po około 10-dniowym cza­sie przetrzymywania ścieków.

Warstwa iłów jest nieprzepuszczalna dla wody i nie mo­że być traktowana jako miejsce, w którym zachodzą proce­sy samooczyszczania: ścieki z drenażu „ślizgają się” po po­wierzchni iłów i wskutek tego łatwo dostają się do zalegających nad nimi wód powierzchniowych.

Sądzę, że wyjaśniłem, dlaczego w odpowiedzi dla Pana Bogdana Bąkowskiego napisałem, że brak zgody gminy na tego rodzaju rozwiązanie wydaje mi się uzasadniony.

Both comments and pings are currently closed.